Polski Związek Jeździecki

Serwis używa cookies.
Możesz je zablokować.

Kopyta i ścięgna - rosnący problem

Prawidłowa pielęgnacja kopyt u konia to nie tylko dbanie o ich czystość, smarowanie olejami i maściami. To przede wszystkim dbałość o zdrowe żywienie i o miejsca, w których koń przebywa ( padoki, stajnia ), a także odpowiednia ilość ruchu w urozmaiconym terenie.
Obecnie choroby kopyt i kontuzje nóg są  dużo częściej spotykane niż jeszcze kilkanaście lat temu. Powodów jest wiele - stajnie oferują nam kwarcowe, idealnie równe podłoża, wielu właścicieli zwłaszcza w okresie zimowym nie zapewnia swoim wierzchowcom ruchu na zewnątrz, sportowe konie rzadko kiedy korzystają z padoków. 
To są tylko niektóre przykłady , które powodują, że kopyta i nogi koni są coraz słabsze.

Weźmy za przykład konie wychowane w stajniach na terenach górskich. Źrebięta prawie od urodzenia dzielnie maszerują przy matkach, wzmacniając przy tym kopyta i nogi.  Naturalny trening sprawia ,że takie zwierzę ma zdrowe, mocne kopyta, ścięgna i stawy, a kulawizny to u nich widok niezmiernie rzadki.
m8def9e7c.jpg
 Urozmaicony teren, górki, dołki, błotko, kamyczki, korzenie – to coś czego unika prawie każdy sportowiec czy jeździec w pracy codziennej.
A szkoda, bo nasze konie byłyby naprawdę dużo bardziej wartościowe i  nasz portfel nie byłby szczuplejszy o wydatki na weterynarza, ortopedyczne kucia, specjalistyczne maści, oleje, preparaty dodawane do pasz.

Częsty  problem mają  jeźdźcy, właściciele, którzy zakupili konia i chcą go użytkować w sposób „ normalny'', czyli właśnie, pogalopować sobie po piasku, nie zwracając uwagi na każdy korzonek itd. I okazuje się, że tak nie można postępować z danym koniem, gdyż jest już tak wydelikacony, że każda zmiana podłoża na nierówne,  powoduje urazy i kontuzje. I tu zaczynają się wydatki – lekarz, kowal, leki, maści i suplementy.
Po kilkunastu własnych koniach zakupionych w wieku
4 – 8 lat tylko jeden z nich nadawał się do wykorzystywania w sposób „ normalny’’ bez urazów i kontuzji. Normalne wykorzystanie koni jak dla mnie, to praca na ujeżdżalni  ( skoki, ujeżdżenie ) oraz jazdy w terenie, a czasem kilkugodzinna przejażdżka. Po takich doświadczeniach wniosek tylko jeden – zakupić konia w wieku źrebięcym , po rodzicach z względnie dobrymi kopytami i nogami oraz jego wychowanie na własnych pastwiskach o zróżnicowanym terenie, odpowiednie żywienie i trening.

Biorąc za przykład konia, który rodzi się w dobrej hodowli, w ośrodku sportowym, który dysponuje halą, często połączoną ze stajnią jako jeden budynek oraz ujeżdżalniami  zewnętrznymi z podłożem kwarcowym. Nie zawsze w takim ośrodku są pastwiska, jeżeli są , to równiutko płaskie.  Taki koń dorasta na idealnie płaskiej powierzchni, od urodzenia ma korygowane kopyta przez człowieka i pielęgnowane specjalistycznymi maściami. Do tego często zbyt mała ilość ruchu, co wiąże się z dużą ilością czasu spędzonego w boksie na mokrym podłożu. Tutaj natura nie wymaga od konia mocnych kopyt, ścięgien i stawów. Coraz większa liczba koni hodowanych w taki sposób sprawia, że kopyta i nogi teraźniejszych koni są coraz słabsze.

Kiedy pracowałam w Anglii w jednej ze sportowych stadnin, dzień konia sportowego wyglądał następująco . Wymiana ściółki (trociny), w międzyczasie wyjście do karuzeli poprzez stajnię na zewnątrz po betonowym korytarzu, po południu trening na hali na kwarcowym podłożu, hala naprzeciw boksów koni więc w tym samym budynku. Konie na padoki nie wychodziły, były zbyt wartościowe. W boksach stały w ochraniaczach stajennych, na treningu w ochraniaczach treningowych i kaloszkach, w okresie startowym kute na wszystkie nogi. Zabiegi pielęgnacyjne oprócz standardów,  to codzienne mycie kopyt, co drugi dzień smarowanie maścią wzmacniającą, co dzień odżywczą,  a po każdym treningu stosowanie żeli na ścięgna i stawy. Konie z problemami nóg miały dodatkowe zalecenia, glinki, ochraniacze z wkładkami magnetycznymi, naświetlenia, masaże wodne.  Do tego masaże ciała i solarium.

Po pierwsze, jak dla mnie najważniejsze, konie te nie były szczęśliwe. Były traktowane jak narzędzia do zdobywania medali, nie zachowując przy tym cech za które,  ja osobiście kocham je najbardziej.  Dla mnie były więźniami człowieka, zamknięte za kratami w sterylnych warunkach, ze znudzonym spojrzeniem i brakiem chęci do życia. Takich ośrodków są miliony na całym świecie,  są też  w bliskich mi okolicach. Staram się w nich nie przebywać,  gdyż posiadam wielką empatię do tych stworzeń  i moje samopoczucie na dłuższy czas ulega znacznemu pogorszeniu.

Po drugie, gdybyśmy jednego z takich koni chcieli wziąć w normalne użytkowanie, czyli jazda na ujeżdżalni piaskowej, w terenie oraz pobyt na pastwisku, to taki koń najprawdopodobniej uległ by za chwilę kontuzji gdyż jego kopyta i ścięgna nigdy nie były przystosowane do takiego funkcjonowania.

Najlepszym co możemy zrobić dla nóg naszego konia to stworzyć mu warunki najbardziej zbliżone do naturalnych. Wpłynie to nie tylko na ich wzmocnienie, ale przede wszystkim na zdrowie psychiczne i ogólne.

Jeżeli posiadamy konia, który dorastał w warunkach  stajenno  – halowych polecam stopniowe przejście na warunki naturalne, spacery w terenie w stępie lub w ręku, praca na zewnętrznych ujeżdżalniach, jazda po błotku, piasku. Wszystko małymi kroczkami by kopyta i ścięgna mogły powoli się przystosować do zmiennego podłoża. Najważniejsze są regularne pobyty konia na padokach i pastwiskach oraz jak najmniejsza liczba godzin spędzonych w boksie. Dbajmy  o codzienne jego uprzątnięcie.

Jeżeli koń nie może samodzielnie ścierać kopyt niezbędne jest regularne werkowanie przez kowala, zwykle co 6 tygodni. Zwracajmy uwagę by zbyt nie skracał kopyt, a swoją pracę wykonywał starannie i bez pośpiechu.

Z pielęgnacją kopyt nie ma co przesadzać, kopyta wymagają codziennego wyczyszczenia oraz można stosować maści. Na rynku jest ich szeroki wybór – maści odżywcze, wzmacniające, nawilżające, powodujące szybki wzrost puszki kopytowej. Należy wybrać najbardziej odpowiednią dla kopyt naszego wierzchowca, o poradę jaką stosować najlepiej zapytać kowala, który zajmuje się koniem.

Do standardowej pielęgnacji polecam maść do kopyt firmy Parisol - preparat przeznaczony do codziennej pielęgnacji. Jest to emulsja woskowa z wazeliną i dodatkiem olejku z liści laurowych, która nawilża róg kopytowy i przeciwdziała jego wysychaniu, przez co kopyto staje się elastyczne i odporne na pęknięcia. Ponadto nadaje mu zdrowy, błyszczący wygląd. Po dokładnym oczyszczeniu kopyt, preparat należy nałożyć na całą powierzchnię kopyta i dokładnie rozprowadzić pędzelkiem.
m16d94394.jpg
Również olej tej firmy jest godny polecenia zwłaszcza w okresie zimowym. Ceny tych produktów nie są wygórowane, a ich jakość jest naprawdę na wysokim poziomie.

Przy problemie z gnijącymi strzałkami należy używać dziegciu, nigdy w nadmiarze gdyż zbyt mocno wysusza kopyto, raz, maksymalnie dwa razy przy mocnym gniciu. Tutaj wybór jest ważny, najbardziej skuteczny jest w postaci gęstej, aplikowany za pomocą pędzelka. Wszystkie w postaci płynnej są mało skuteczne.
Również maści z siarczanem miedzi są skuteczne w walce z gnijącymi strzałkami, ale najważniejszym priorytetem jest utrzymanie ściółki w czystości i suchości oraz unikanie trzymania konia na błotnistych, mokrych padokach.

Pamiętajmy, że najzdrowsze kopyta, ścięgna i stawy mają dzikie konie, mustangi na stepach, górskie kuce i inne. Nikt inny jak natura nie dba o nie lepiej, ale jeśli już posiadamy te piękne zwierzęta pod swoimi dachami to mądrym postępowaniem i działaniem sprawmy by były zdrowe i szczęśliwe.

Na zdjęciu dziki koń w Ameryce...
mb3b1d90f.jpg

Autor -
Natalia Smulik


 
Powered by Arfooo directory © 2007 - 2016    Generated in 0.053 Queries: 8    Kontakt    Newsletter Regulamin