Polski Związek Jeździecki

Serwis używa cookies.
Możesz je zablokować.

Świadomy zakup konia. Świadomy właściciel.

Najważniejsze to być świadomym kupującym. Przez wiele lat pomagałam ludziom znajdować ich konie marzeń, zawsze starając się uświadomić z czym wiąże się zakup konia. Nabywając konia stajemy się odpowiedzialni za jego życie, zdrowie i samopoczucie.

Jak wiele znam egoistów , którzy nazywają się koniarzami. Paniuś, które to patrzą jaki kupić nowy kolor czapraczka i ochraniaczy, oczywiście bryczesy pod kolorek. Nie, taki człowiek nie nazywa się koniarzem, a egoistą w czystej postaci. A tacy egoiści dzielą się na nieświadomych, bądź co gorsza świadomych.

Pomimo tak wielu dostępnych artykułów tematycznych, wielu chętnych kończy na poszukiwaniu wymarzonego rumaka na portalach ogłoszeniowych, wiedząc że będą musieli dodatkowo znaleźć pensjonat, w którym to wszystko co koń potrzebuje do życia będzie miał zapewnione.

I serce mi pęka jak widzę takiego konia, zamkniętego w boksie, czekającego tylko na swojego cudownego właściciela, który wypucuje go na cacko wymagając oczywiście by grzecznie stał po wielogodzinnym staniu w boksie, pojeździ, zsiądzie i odjedzie. I tak do następnego razu. Oczywiście koń głodny nie stoi, no bo ma pensjonat. A niestety często konie są zamknięte w boksach przez wiele godzin.
m4f70c60c.jpg
 Rozpoczynając trening potrzebują więcej czasu na rozgrzewkę niż właścicielom się wydaje. A tu 10 minut stępa, po pół godzinie koń już powinien chodzić zebrany, po godzinie dziękują i nagrzanego wstawiają znowu do boksu. A mi znowu serce pęka, patrzę na ich smutne oczy, widzę zbolałe mięśnie,opuchniete nogi, brak możliwości ruchu. Piekło a nie życie.

Zanim zdecydują się Państwo na zakup konia, to proszę na początek zapoznać się z jego potrzebami życiowymi. Zdać sobie sprawę, że są to zwierzęta które w naturze są w ciągłym ruchu na wielkich przestrzeniach z możliwością ciągłego pobierania paszy.
m491cc1fd.jpg
Jedynym słusznym rozwiązaniem, by nie sprawiać zwierzęciu więzienia jest wstawienie go do stajni wolnowybiegowej.

ma54d2ecc.jpg

Kolejną jak dla mnie istotną sprawą jest brak wiedzy na temat zdrowia konia. Niestety zauważam jak wielu jeźdźców użytkuje konie, pomimo kulawizn i bólów pleców. Ci jeźdźcy są zazwyczaj tak skupieni na sobie, na swojej przyjemności, że nawet nie chcą wyczuć, że coś jest nie tak. Nie odczytują swoich koni, nie widzą problemu. By posiadać zwierzę, nie wystarczy tylko chcieć, ale powinno się zdobyć głęboką wiedzę na tematy związane z danym stworzeniem.

Spotkałam się nawet z takim przypadkiem, że paniusia ze swoim wierzchowcem trenowana pod moim okiem, zrezygnowała z nauki ze mną, bo wciąż zauważałam utykanie konia na zadnią nogę. Nie pozwalałam skakać, bo wydawało mi się to zbyt obciążające staw. Natomiast inni nie widzieli problemu, koń skakał dalej, po jakimś czasie zmieniła konia na nowszy model i tyle. Egoiści. Innych słów nie użyę bo są znacznie gorsze.

Inny przypadek. Koń tak utykał, że całym sobą pokazywał jaki ból mu sprawia jazda. Po moich prośbach, klacz została przebadana, lecz nie do końca. Pozostała w tym samym stanie, użytkowana dalej przez właściciela amatora. Po jakimś czasie została zwrócona do poprzedniego właściciela.

No ok, pomińmy fakt właścicieli laików. Wiem co koń potrzebuje. Staram się znaleźć stajnię najlepszą jaką można w okolicy. Są padoki, dużo padoków, las, fajna ujeżdżalnia, w miarę dobre karmienie. Szału nie ma, ale koń nie powinien być nieszczęśliwy. I to jest mój ostatni przypadek, ostatni koń jakiego wstawiłam w pensjonat.

Przez jakiś czas koń wstawiany jest w karcer zewnętrzny wielkości boksu, tak by się przyzwyczaił do koni. Jest jesień, koń stoi w derce, leje jak cholera i w dodadtku wieje, a ja siedzę w pracy i wiem , że mój zwierz moknie na deszczu, a on nawet nie ma jak się rozgrzać. No bo ledwo co się może tam obrócić.

Podłączenie do stada wyglądało kiepsko. Za dużo koni na mały padok, plus brak innych atrakcji, bo tylko piach pod kopytami, więc całe stado skupiło się na moim. No i dostał kopy w stawy skokowe i stracił dużą część skóry na szyi. Cudowna właścicielka stajni oczywiście uspokajała mnie mówiąc, że przecież się dotrą. Kulawizna minęła, do tej pory koń stał wyizolowany taśmami elektrycznymi na małym padoczku. Oczywiście nie wspominam o tym, że wiązało się to z kosztami weterynarza, leków, częstszego dojazdu.

Następnie wyszedł problem z kręgosłupem, więc zaleceniem było, by koń kiedy może, był na dużym padoku i jadł siano przez większą część dnia. I stałam się problemem dla właścicielki pensjonatu, która bardzo chętnie się ze mną rozstała. Ona woli mieć właścicieli egoistów, amatorów,którzy zapłacą, pojeżdżą raz lub dwa w tygodniu i tyle. I przede wszystkim tacy nie mają wymagań.

W następnej stajni było ciut lepiej, ale skończyło się ostatecznie zrezygnowaniem całkowicie z posiadania konia, który ma przebywać w stajniach pensjonatowych.

Jeżeli chodzi o stan zdrowia to trzeba być bardzo świadomym kosztów leczenia, badań i wizyt weterynarzy oraz kowali. Samo zbadanie nóg, prześwietlenia to koszt ok 300 – 800 zł, czasem koń wymaga badania w klinice, wtedy już poniżej 1000 zł nie zejdziemy. Wszelkie leki i końskie specyfiki są drogie, te które są skuteczne są w setkach złotych. Kowal to nieduży koszt tylko jeśli chodzi o samo rozczyszczanie, jeżeli koń będzie wymagał kucia to należy liczyć ok 250 zł plus dopłaty do zerwanych podków.
 A co jeśli kolka dopadnie Waszego zwierzaka? W zanadrzu trzeba mieć kilkanaście tysięcy na operację. Bo o skręt jelit nie jest wcale tak trudno. To są oczywiście skrajne przypadki, ale zdarzają się. Końskie zdrowie jest bardzo delikatne. Osobiście zauważam, że konie hodowane w Polsce w ostatnich latach są coraz słabsze, mają coraz słabsze stawy, ścięgna, coraz częściej chorują ich drogi oddechowe.

 Sprzęt i specyfiki. Kupując najtańszy sprzęt, siodło, podkładki, wędzidła itp, oszczędzamy na komforcie i zdrowiu. Pragnę po prostu poinformować, że trzeba mieć naprawdę dużo pieniędzy, by zakupić to co niezbędne. Maści do kopyt, suplementy, odżywki, witaminy - to wszystko to spory wydatek.
Pieniądze są tu ważne. Jak się będziemy czuli wiedząc, że koń wymaga badań lub operacji, a my po prostu nie posiadamy odłożonych funduszy?
 Znam osoby, które z ich braku ,nie wykonują koniom badań, które by mogły dać diagnozę na schorzenia, które posiadają. Oczywiście jakoś sobie tam żyją….
Najgorsza prawda, że większość właścicieli wcale nie zauważy żadnego problemu. Ale czaprak i bryczeski pod kolorek są :-) Koniarze....

Czas.
Kupując konia, trzeba mieć dużo czasu. Nie mówię tu o wpadnięciu do stajni raz na kilka dni, pogadaniu z ludźmi, daniu marchewki, godzinnej jeździe i tyle. Koń potrzebuje znacznie więcej. Sama jego pielęgnacja zajmuje sporo czasu. Do tego odpowiednia jazda, jeżeli nie jest tylko rekreacyjnym spacerem, nie powinna być krótsza niż półtorej godziny. Jeżeli chcemy posiadać bardziej sportowe zwierzę, jazdy muszą być regularne.

Każde zaniedbania wyjdą prędzej czy poźniej, a my będziemy zwalać na konia, że jest niegrzeczny, że ma zły charakter. Częste narowy, typu łykanie, kiwanie się, nigdy by się nie pojawiły gdybyśmy zapewnili tym zwierzętom to czego potrzebują. Tak, tak, koń raczej się nie rodzi zły, nie posiada narowów, tylko je nabywa przez ludzi, którzy wyrządzają im krzydę.

Dlatego zanim zakupisz konia, zastanów się czy będziesz miał wystarczająco dużo czasu i funduszy, by nie sprawiać cierpienia, a zadowolenie dla obu stron. Znajdź najpierw idealny dom, taki by nie był więzieniem, by zaspokajał podstawowe potrzeby twojego wymarzonego wierzchowca.

Zakup nie powinien być chwilowym zaspokojeniem swoich chęci posiadania. Nie powinien być gwiazdkowym prezentem dla rozpieszczonej nastolatki.

Tak, wiem, połowie młodszych czytelników, a raczej większości ten artykuł się z pewnością nie spodoba. Dlaczego? Bo nie chcą być świadomi prawdy. Bo chcą się nazywać miłośnikami zwierząt, koniarzami. To nie dotyczy niestety tylko dzieci i młodzieży, ale również w większości osób dorosłych.

Miałam konie trzymane w pensjonatach, biegłam do nich przed pracą, po niej, a czasem i w trakcie. Zwykle byłam u nich dwa razy dziennie. Miałam wyrzuty sumienia, że teraz świeci słonko, trawa taka piękna wokół, a dziś koń stoi bo stajenny nie ma czasu. Dopłacałam za wypuszczanie dodatkowo. Jak koń był chory non stop byłam. Nigdy nie miałam spokoju ducha, nigdy nie wiedziałam czy coś się nie wydarzy. Nigdy nie miałam poczucia, że mam zwierzę, które jest szczęśliwe. Starałam się bardziej niż większość, ale to wciąż było mało.

Dopiero jak konie były pod moim oknem, pod domem, na moim terenie, wiedziałam,że mają to co im trzeba. Na dziś dzień zrezygnowałam z ich posiadania dla ich dobra. Macierzyństwo jest ogromną przeszkodą, choć wcześniej byłam pewna że sobie poradzę. Żadna młoda matka nie będxzie miała tyle czasu by kon był zadbany i miał zaspokojone wszelkie potrzeby.

Drodzy teraźniejsi i przyszli właściciele, nie bądźcie egoistami. Uruchomcie swoje pokłady empatii. Zastanówcie się dokładnie czy wypełnicie rolę właściciela celująco.
 Czy końskie cierpienie jest warte chwilowej zachcianki? Niestety konie cierpią w milczeniu. Tylko prawdziwi koniarze potrafią to zauważyć w ich oczach.



Tekst Natalia Smulik

Zdjęcia

 


http://www.businessinsider.com/the-stables-where-central-park-carriage-horses-live-2012-4?IR=T


http://atwar.blogs.nytimes.com/2009/05/26/visual-diary-saddams-horse/?_r=0


https://www.tripadvisor.com/LocationPhotoDirectLink-g57318-d3366039-i113782870-UVM_Morgan_Horse_Farm-Middlebury_Vermont.html


http://randyharrisphoto.com/wild-horses-of-washington/





 
Powered by Arfooo directory © 2007 - 2016    Generated in 0.100 Queries: 8    Kontakt    Newsletter Regulamin